Przejdź do treści

Na co zmarła mama Jana Borysewicza? By zebrać na jej leczenie, pracował na budowie

Jan Borysewicz
Jan Borysewicz FOT. KAPIF

Jan Borysewicz wrócił wspomnieniami do najtrudniejszych chwil swojego życia. Lider Lady Pank miał zaledwie 13 lat, gdy musiał przejąć opiekę nad ciężko chorą mamą. Nosił ją na rękach, wstawał do niej w nocy i pracował na budowie, żeby zarobić na leczenie. Po latach ujawnił, z jaką chorobą zmagała się jego matka. Przyznał też, że właśnie wtedy skończyło się jego dzieciństwo.

Jan Borysewicz ujawnił, na co chorowała jego mama

Zanim Jan Borysewicz zdobył sławę jako gitarzysta Lady Pank, dorastał we Wrocławiu. Początkowo jego rodzinny dom był pełen muzyki, śmiechu i spotkań z bliskimi. Wszystko zmieniło się, gdy mama przyszłego artysty zaczęła poważnie chorować.

W rozmowie z Marcinem Prokopem, opublikowanej w książce „Jan Borysewicz. Mniej obcy”, muzyk ujawnił, że jego mama zmagała się ze stwardnieniem rozsianym.

Mama miała stwardnienie rozsiane. Bardzo ciężka choroba. W tamtych czasach nie potrafiono jej powstrzymać. Na początku, kiedy mama poczuła się źle, wszyscy pomyśleli, że to zwykłe przeziębienie.

Stan kobiety stopniowo się pogarszał. Coraz trudniej było jej chodzić, aż w końcu całkowicie straciła możliwość samodzielnego poruszania się. Borysewicz zapamiętał moment, gdy podczas rodzinnego spotkania mama spróbowała wstać i niemal upadła. On i ojciec zdążyli ją złapać. Później już nigdy nie podniosła się o własnych siłach.

Od tej pory to była choroba całej rodziny. Wtedy też właściwie skończyło się moje dzieciństwo. Miałem trzynaście, może czternaście lat. Zajmowałem się mamą, dopóki mogłem. Robiłem przy niej wszystko.

Jan Borysewicz nosił mamę na rękach. Miał żal do ojca

Codzienność nastoletniego Jana podporządkowana była opiece nad mamą. Pomagał jej się ubierać, znosił ją po schodach, zabierał na spacery i wstawał w środku nocy, gdy potrzebowała pomocy.

Nauczył się również gotować i prowadzić dom. Większość obowiązków spoczywała na nim, ponieważ ojciec często wyjeżdżał służbowo.

Codziennie trzeba było ją znieść po schodach do wózka, zabrać na spacer albo na przykład o czwartej nad ranem wziąć na ręce i zanieść do toalety. To głównie ja opiekowałem się mamą, bo ojciec często wyjeżdżał w delegacje. Uciekał. Miałem do niego o to straszny żal.

Choć po latach muzyk przyznawał, że ojciec również troszczył się o chorą żonę, długo nie potrafił pogodzić się z jego nieobecnością.

Pracował na budowie, żeby kupić lekarstwa dla mamy

Borysewicz nie zamierzał bezczynnie przyglądać się postępującej chorobie. Czytał o stwardnieniu rozsianym i szukał możliwości leczenia. Dowiedział się o zastrzykach, które można było sprowadzić ze Stanów Zjednoczonych.

Żeby zdobyć pieniądze na lekarstwa, jako nastolatek podjął pracę na budowie. Część zarobków przeznaczał również na swoją największą pasję, gitarę.

To właśnie muzyka pomagała mu przetrwać trudne chwile. Mama wspierała jego zainteresowania i mimo własnej choroby zawiozła go do ogniska muzycznego. Pierwszych akordów nauczył go starszy brat Andrzej.

Z czasem stan kobiety wymagał coraz większej opieki. Ostatecznie trafiła do placówki opiekuńczej.

Historia Jana Borysewicza trafiła na Netflix. Jego mamę zagrała Kinga Preis

7 października 2026 roku na Netfliksie zadebiutował film „Mniej obcy”, opowiadający o życiu Jana Borysewicza. W postać jego mamy wcieliła się Kinga Preis.

Wątek rodzinny zajmuje ważne miejsce w historii muzyka. To właśnie choroba matki, przedwczesna odpowiedzialność i poczucie straty odcisnęły piętno na jego młodości.

Po latach Borysewicz wrócił do wspomnień o mamie również wtedy, gdy opowiadał o własnych dzieciach. Szczególnie poruszająco mówił o narodzinach młodszej córki Alicji.

Natomiast gdy się urodziła Alicja, to było tak, jakby Bóg w zamian za moją mamę dał mi to dziecko. Z nią jest inaczej. Mimo że ona studiuje i mieszka we Włoszech, codziennie po parę razy jesteśmy w kontakcie.

Choć miliony Polaków znają Jana Borysewicza jako lidera Lady Pank, za jego scenicznym wizerunkiem kryje się historia chłopca, który zdecydowanie zbyt wcześnie musiał dorosnąć.

Udostępnij:
Kamila Krawczyńska
Kamila Krawczyńska

Dziennikarka z pasją do popkultury i show-biznesu. Absolwentka dziennikarstwa na UKSW w Warszawie. Śledzi życie gwiazd, trendy w social mediach i najważniejsze wydarzenia ze świata rozrywki. Obecnie mieszka w Norwegii, dlatego szczególnie bliskie są jej skandynawska kultura i literatura. Miłośniczka oscarowego kina. Na łamach "CIAO!" pisze o tym, co najgorętsze, z lekkim piórem i wyczuciem tematu. Zodiakalna Ryba.