Anna Rusowicz przeżywa trudne chwile. Przed koncertem dotarły do niej dwie bolesne wiadomości
Anna Rusowicz przeżywa trudne chwile. Podczas koncertu zaduszkowego ujawniła, że straciła bliskiego przyjaciela, a jej chrzestna zmaga się z nowotworem. Artystka ledwo zdecydowała się wystąpić.
Anna Rusowicz wystąpiła na koncercie zaduszkowym. Nie kryła emocji
Anna Rusowicz w poniedziałek, 2 listopada, wystąpiła w Buskim Samorządowym Centrum Kultury w Busku-Zdroju. Koncert zaduszkowy miał być muzycznym wspomnieniem wybitnych polskich artystów, których nie ma już wśród nas.
W repertuarze znalazły się utwory między innymi Zbigniewa Wodeckiego, Andrzeja Zauchy, Czesława Niemena i Anny Jantar. Nie zabrakło również piosenek Ady Rusowicz, tragicznie zmarłej mamy wokalistki.
Tego wieczoru muzyka nabrała jednak dla artystki wyjątkowo osobistego znaczenia. Już na początku występu Rusowicz zwróciła się do publiczności z niespodziewanym wyznaniem. Przyznała, że jeszcze kilka minut przed wejściem na scenę nie wiedziała, czy znajdzie w sobie siłę, by zaśpiewać.
Może nie będzie wyśmienicie, ale będzie prawdziwie. Te święta były dla mnie niezwykle trudne i muszę powiedzieć, że jeszcze do ostatnich minut nie wiedziałam, czy wyjdę dzisiaj na scenę – wyznała.
Po chwili wyjaśniła, co wydarzyło się w jej życiu w ostatnich dniach.
Anna Rusowicz dowiedziała się o śmierci przyjaciela. Jej chrzestna choruje na raka
Wokalistka ujawniła, że w krótkim czasie otrzymała dwie niezwykle trudne wiadomości. Najpierw dowiedziała się o poważnej chorobie swojej matki chrzestnej. Niedługo później dotarła do niej informacja o śmierci bliskiego przyjaciela.
W sobotę dowiedziałam się, że moja chrzestna ma raka trzustki, a wczoraj w nocy dowiedziałam się, że nie żyje mój bliski przyjaciel – powiedziała ze sceny.
Artystka nie ujawniła tożsamości zmarłego przyjaciela ani szczegółów dotyczących jego odejścia. Nie przekazała również dodatkowych informacji o stanie zdrowia chrzestnej.
W obliczu tych wydarzeń występ przed publicznością okazał się dla niej ogromnym emocjonalnym wyzwaniem. Rusowicz postanowiła jednak nie odwoływać koncertu. Zamiast ukrywać swoje uczucia, szczerze opowiedziała słuchaczom o tym, przez co przechodzi.
„Kocham ten zawód i go nienawidzę”. Anna Rusowicz o trudnej stronie pracy artysty
Podczas koncertu wokalistka podzieliła się również refleksją na temat zawodu, który wykonuje od lat. Przyznała, że choć kocha muzykę i spotkania z publicznością, występowanie na scenie w trudnych momentach życia potrafi być wyjątkowo obciążające.
Kocham ten zawód i go nienawidzę zarazem. Jest przeklęty. Ten zawód każe uśmiechać się, kiedy nie jest do śmiechu. Każe wstrzymywać łzy, kiedy chce się płakać. Nie płakałam sześć lat – mówiła.
Rusowicz zwróciła uwagę, że publiczność widzi przede wszystkim gotowy występ. Nie zawsze zdaje sobie sprawę z tego, jakie emocje towarzyszą artyście tuż przed wyjściem na scenę.
W dalszej części koncertu wyjaśniła, dlaczego podjęcie decyzji o odwołaniu wydarzenia nie jest łatwe.
Wychodzę na scenę w żałobie, w chorobie, mierzę się z takimi emocjami, a powiem wam szczerze, że też jest to o tyle dziwne, bo przecież jeśli idziemy do pracy i jesteśmy chorzy, to przekładamy różne rzeczy – tłumaczyła.
Za każdym koncertem stoją bowiem organizatorzy, muzycy, technicy i wiele osób odpowiedzialnych za przygotowanie wydarzenia.
czytaj także:
Wokalistka nie ukrywała, że pogodzenie zawodowych zobowiązań z osobistymi przeżyciami bywa niezwykle trudne.
Anna Rusowicz zwróciła się do publiczności. Jej słowa dają do myślenia
Jednym z najbardziej osobistych momentów wieczoru była refleksja artystki dotycząca sposobu, w jaki wspieramy osoby przeżywające trudne chwile.
Rusowicz przyznała, że nie zawsze potrzebne są rady, zapewnienia czy zachęty do zachowania siły.
Czasami wystarczy po prostu być obok.
Bardzo was przestrzegam, żebyście nie musieli być silni, żeby nie mówić drugiej osobie, żeby była silna, bo to jest bez sensu. Można z nią po prostu być, tak jak państwo dzisiaj są ze mną, ja jestem z wami, ta obecność jest po prostu lecząca, a nie poczucie siły jakiejś – powiedziała.
Dla Anny Rusowicz koncert w Busku-Zdroju stał się czymś więcej niż muzycznym wydarzeniem. Był również okazją do podzielenia się emocjami, których nie chciała ukrywać przed publicznością.
Wokalistka zdecydowała się wystąpić mimo osobistych trudności. Nie próbowała jednak udawać, że wszystko jest w porządku.
Jej słowa przypomniały, że również osoby przyzwyczajone do występowania przed tysiącami ludzi potrzebują czasem zrozumienia, bliskości i przestrzeni na przeżywanie własnych emocji.
powiązane artykuły:
Dziennikarka z pasją do popkultury i show-biznesu. Absolwentka dziennikarstwa na UKSW w Warszawie. Śledzi życie gwiazd, trendy w social mediach i najważniejsze wydarzenia ze świata rozrywki. Obecnie mieszka w Norwegii, dlatego szczególnie bliskie są jej skandynawska kultura i literatura. Miłośniczka oscarowego kina. Na łamach "CIAO!" pisze o tym, co najgorętsze, z lekkim piórem i wyczuciem tematu. Zodiakalna Ryba.




