Pogrzeb Jana Frycza. Odczytano list od ośmioletniej wnuczki
Jan Frycz spoczął w Alei Zasłużonych na warszawskich Powązkach. Podczas państwowych uroczystości nie zabrakło znanych nazwisk i poruszających przemówień, jednak szczególnie osobisty charakter miały wspomnienia najbliższych aktora. Słowa jego ośmioletniej wnuczki chwytały za serce.
Jan Frycz spoczął w Alei Zasłużonych
Ostatnie pożegnanie Jana Frycza rozpoczęło się o godz. 11.00 w Sali Pożegnań na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. Uroczystości miały charakter państwowy, a aktor został pochowany w Alei Zasłużonych.
W ostatniej drodze towarzyszyli mu bliscy, przyjaciele oraz przedstawiciele świata kultury. Wśród żałobników znaleźli się m.in. Krystyna Janda, Andrzej Grabowski i Jan Englert.
Podczas ceremonii mistrz ceremonii odczytał wspomnienia rodziny. Wyłaniał się z nich obraz Frycza nie tylko jako cenionego aktora, ale przede wszystkim zaangażowanego ojca i dziadka.
Jan Frycz chciał mieć czas dla każdej wnuczki
Szczególnie poruszające okazały się wspomnienia wnuczek aktora. Jan Frycz miał przywiązywać ogromną wagę do uważności i czasu spędzanego z najbliższymi. Dlatego z Hanią i Gają spotykał się osobno — chciał móc poświęcić każdej z nich całą swoją uwagę.
Bolało go, że ludzie nie poświęcają sobie nawzajem wystarczającej ilości uwagi. Ta sprawa uważności przekładała się również na spotkania z wnuczkami Hanią i Gają. Widywały się ze swoim dziadkiem osobno z prostego powodu, dziadek chciał być w danym momencie tylko dla nich. Ofiarować im całą swoją uwagę tu i teraz.
Jak wspominała Hania, właśnie to sprawiało, że spotkania z dziadkiem były dla niej wyjątkowe i niepowtarzalne.
czytaj także:

Olga Frycz pożegnała ojca. Wspomniała o pierogach
Podczas uroczystości odczytano także wspomnienie Olgi Frycz. Aktorka zdecydowała się przywołać ojca w ciepły sposób, zdradzając przy okazji, co po nim odziedziczyła.
Po ojcu z pewnością odziedziczyłam poczucie humoru i umiejętność robienia ruskich pierogów. To na pewno.
We wspomnieniach córki Frycz jawił się przede wszystkim jako spełniony dziadek. Miał z zaangażowaniem uczestniczyć w życiu wnuków, chodzić na przedszkolne przedstawienia i jasełka oraz przeżywać narodziny kolejnych dzieci w rodzinie — Helenki, Zosi i Jasia.
Dziadkiem był fantastycznym. Każdy wnuk czuł się wyjątkowy. Między innymi przez wspomniane wcześniej dziadkowe audiencje.
Ośmioletnia Helena pożegnała Jana Frycza
Jedne z najbardziej przejmujących słów podczas ostatniego pożegnania należały jednak do ośmioletniej wnuczki aktora, Heleny. Nie potrzebowała długiego przemówienia, by opisać swoją relację z dziadkiem.
To był najwspanialszy dziadek na świecie.
Rodzinne wspomnienia nadały uroczystości wyjątkowo osobisty charakter. Pokazały Jana Frycza z dala od sceny, kamer i wielkich ról — jako dziadka, który chciał, by każde z jego wnucząt podczas spotkania z nim czuło się najważniejsze.
powiązane artykuły:
Dziennikarka z pasją do popkultury i show-biznesu. Absolwentka dziennikarstwa na UKSW w Warszawie. Śledzi życie gwiazd, trendy w social mediach i najważniejsze wydarzenia ze świata rozrywki. Obecnie mieszka w Norwegii, dlatego szczególnie bliskie są jej skandynawska kultura i literatura. Miłośniczka oscarowego kina. Na łamach "CIAO!" pisze o tym, co najgorętsze, z lekkim piórem i wyczuciem tematu. Zodiakalna Ryba.




