Przejdź do treści

O Mai Chwalińskiej znów huczy za granicą. Amerykański dziennikarz wymyślił coś nietypowego

Maja Chwalińska po spektakularnym triumfie w Chinach znów znalazła się w centrum uwagi tenisowego świata. Jej nietypowy styl gry zachwycił zagranicznych ekspertów, a jeden z nich postanowił nadać Polce wyjątkowe określenie. Wszystko zaczęło się od pomysłowości chińskich kibiców.

Maja Chwalińska
Maja Chwalińska FOT. East News

Maja Chwalińska ma za sobą przełomowe tygodnie. Po trudniejszym okresie, który nastąpił po tegorocznym finale Roland Garros, polska tenisistka wróciła do znakomitej formy. Najpierw dotarła do półfinału turnieju w Singapurze, a następnie wygrała WTA 1000 w Wuhanie, zdobywając pierwszy tytuł w karierze. Jej sukces odbił się szerokim echem również w Stanach Zjednoczonych.

Maja Chwalińska zachwyciła amerykańskiego dziennikarza. Nadał jej nowy przydomek

Steve Tignor, znany amerykański dziennikarz tenisowy, poświęcił Chwalińskiej obszerny artykuł na swoim blogu „First Ball In”. Tekst zatytułował „Moon Sister Rising”, co można przetłumaczyć jako „Wschodząca Siostra Księżyca”.

To nawiązanie do przydomka, który Polka otrzymała wcześniej od chińskich kibiców. Ci zaczęli nazywać ją „Moon Sister”, czyli „Siostrą Księżyca”.

Tignor zwrócił uwagę na wyjątkowy repertuar zagrań 25-latki. Podkreślił, że Chwalińska nie polega wyłącznie na sile uderzeń, lecz potrafi zaskakiwać przeciwniczki zmianami tempa, rotacji i kierunku piłki.

Zdaniem dziennikarza Polka pokazuje, że w nowoczesnym tenisie wciąż jest miejsce na kreatywność i niekonwencjonalne rozwiązania. Jak zauważył, nadaje ona nowe znaczenie powiedzeniu, że potrzeba jest matką wynalazków.

Skąd wzięła się „Siostra Księżyca”? Chwalińska sama skomentowała przydomek

Określenie wymyślone przez chińskich fanów ma bezpośredni związek ze stylem gry Chwalińskiej. Polka często stosuje tak zwane moonballe, czyli bardzo wysokie, mocno rotowane piłki, które opadają w okolice linii końcowej kortu.

Takie zagrania pozwalają jej wytrącać rywalki z rytmu i zmuszać je do popełniania błędów. Chwalińska potrafi również zmieniać tempo wymian, wykorzystywać skróty i niespodziewanie przechodzić do ofensywy.

Co ciekawe, sama tenisistka została zapytana o swój przydomek podczas rozmowy z oficjalną stroną WTA po triumfie w Wuhanie.

Siostra Księżyca. Szczerze? Czemu nie? – odpowiedziała ze śmiechem.

Teraz Steve Tignor postanowił nieco rozbudować to określenie. „Wschodząca Siostra Księżyca” ma symbolizować coraz mocniejszą pozycję Polki w światowym tenisie.

Maja Chwalińska po triumfie w Wuhanie. Przed nią kolejny turniej

Zwycięstwo w Wuhanie było największym sukcesem w dotychczasowej karierze Chwalińskiej. W finale Polka pokonała Brytyjkę Sonay Kartal 2:6, 6:4, 6:2, odrabiając stratę seta i przełamania.

Wcześniej wyeliminowała między innymi Igę Świątek, co dodatkowo zwiększyło zainteresowanie jej występami.

Dzięki triumfowi awansowała na 11. miejsce w rankingu WTA, najwyższe w swojej karierze. Jeszcze na początku roku znajdowała się poza czołową setką.

Przed 25-latką ostatni planowany występ w sezonie, podczas turnieju WTA 500 w Tokio. Po sukcesie w Chinach kibice z pewnością będą uważnie śledzić kolejne mecze „Siostry Księżyca”.

Udostępnij:
Sebastian Kaniewski
Sebastian Kaniewski

Dziennikarz i wydawca od ponad dekady związany z mediami internetowymi. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W pracy najchętniej poluje na tematy, którymi za chwilę będzie żył internet. Śledzi świat gwiazd, telewizji i mediów społecznościowych. Jego drugą wielką pasją jest sport – przede wszystkim piłka nożna i tenis. Uwielbia podróże, odkrywanie nowych miejsc i poznawanie świata od kuchni.

Powiązane tematy: