Przejdź do treści
TV

Aktorzy „Na wspólnej” wspominają Bożenę Dykiel. „Wiele się od niej nauczyliśmy”

Bożena Dykiel przez ponad 20 lat była jedną z postaci serialu „Na Wspólnej”. Po jej śmierci koledzy z planu wracają do wspólnych wspomnień. Opowiadają o jej wymagającym charakterze, profesjonalizmie i ogromnym sercu.

Bożena Dykiel. Tak wspominają ją koledzy z planu "Na wspólnej"
Bożena Dykiel. Tak wspominają ją koledzy z planu "Na wspólnej" FOT. East News

Bożena Dykiel była filarem „Na Wspólnej”. Aktorzy nie kryją, jak bardzo jej brakuje

Śmierć Bożeny Dykiel była ogromnym ciosem dla polskiego środowiska aktorskiego. Artystka zmarła 12 lutego w wieku 77 lat, pozostawiając po sobie wiele niezapomnianych ról teatralnych, filmowych i telewizyjnych. Dla milionów widzów przez ostatnie dwie dekady była jednak przede wszystkim Marią Ziębą z serialu „Na Wspólnej”.

W produkcji TVN występowała przez 22 lata, stając się jedną z najbardziej charakterystycznych postaci serialu. Widzowie przyzwyczaili się do jej obecności na ekranie, dlatego wiadomość o śmierci aktorki była szczególnie bolesna. Teraz jej koledzy z obsady wracają wspomnieniami do wspólnych lat pracy. W rozmowie z „Super Expressem” Waldemar Obłoza, wcielający się w Romana Hoffera, podkreślił, jak ważną rolę odgrywała aktorka w całej produkcji.

Wszystkim nam brakuje Bożeny. Podpierała ten serial, nadawała mu energię. Ewidentnie podnosiła jego rangę — przyznał aktor.

Obłoza wspominał również, że Dykiel była osobą, przy której nie można było pozwolić sobie na brak przygotowania.

Ci aktorzy, którzy z nią grali, wiedzieli doskonale, że muszą być świetnie przygotowani – opowiadał.

Jak zaznaczył, szczególnie młodsi artyści czuli przed nią respekt. Jednocześnie aktorka potrafiła wspierać tych, którzy potrzebowali zawodowej pomocy i wskazówek.

Mieczysław Hryniewicz wspomina serialową żonę. „Wszyscy jakby bali się Bożeny”

O wyjątkowym charakterze Bożeny Dykiel opowiedział także Mieczysław Hryniewicz, który przez lata wcielał się w Włodka Ziębę, serialowego męża Marii. Aktor przyznał, że jego koleżanka z planu wzbudzała ogromny szacunek, który czasem mógł przypominać strach.

Na planie wszyscy jakby bali się Bożeny. Ona nie rządziła strachem, ale miało się do niej wielki szacunek – wyznał w rozmowie z „Super Expressem”.

Hryniewicz podkreślił, że Dykiel była niezwykle wymagająca, ale najwyższe oczekiwania stawiała przede wszystkim samej sobie. Jej profesjonalizm sprawiał, że pozostali aktorzy również starali się pracować na najwyższym poziomie.

Bożena była ostra, wymagająca, ale przede wszystkim w stosunku do siebie. Niezwykle profesjonalna – wspominał.

Aktor zdradził też, że współpracownicy żartobliwie współczuli mu roli ekranowego męża tak silnej osobowości. Za stanowczością Dykiel kryła się jednak troska o młodszych kolegów i koleżanki. Jak opowiadał Hryniewicz, aktorka nie wahała się udzielać im bezpośrednich wskazówek dotyczących dykcji czy sposobu wypowiadania kwestii.

Matkowała i okazuje się, że miała duży talent pedagogiczny – podsumował.

Sylwia Gliwa o Bożenie Dykiel. „Miała w sobie bardzo silny gen matki”

Szczególnie osobiste wspomnienia o Bożenie Dykiel przekazała Sylwia Gliwa, która w „Na Wspólnej” wciela się w Monikę. Aktorka przyznała, że relacja z serialową mamą wykraczała poza zwykłe zawodowe kontakty.

Miała w sobie bardzo silny gen matki. Była bardzo ciepła – powiedziała w rozmowie z „Super Expressem”.

Gliwa wspominała, że Dykiel zawsze znajdowała czas na rozmowy z młodszymi kolegami. Interesowała się ich rodzinami, pamiętała imiona dzieci i pytała o codzienne sprawy. Nawet podczas przerw na planie chętnie rozmawiała o domowym życiu.

Zawsze mówiła o tym, że bardzo ważne jest, by dom był ciepły – wspominała aktorka.

Jak wynika z jej słów, Bożena Dykiel przywiązywała ogromną wagę do relacji rodzinnych i codziennych gestów.

„Brakuje mi jej bardzo”. Aktorzy „Na Wspólnej” stracili nie tylko koleżankę z planu

Sylwia Gliwa przyznała również, że mogła liczyć na Bożenę Dykiel nie tylko podczas pracy. Aktorki utrzymywały kontakt także poza planem, a rozmowy telefoniczne dawały jej poczucie wsparcia.

Zawsze mogłam zadzwonić, zawsze odebrała i zawsze mogłam porozmawiać, kiedy tego potrzebowałam – wyznała.

Choć Gliwa podkreśliła, że nie chciała nadużywać tej bliskości, wiedziała, że w trudniejszych momentach może zwrócić się do starszej koleżanki. Dykiel potrafiła słuchać, doradzać i dzielić się doświadczeniem.

Od Bożenki bardzo wiele się można było nauczyć, i życiowo, i zawodowo. Brakuje mi jej bardzo – dodała.

Udostępnij:
Julianna Mrozowicz
Julianna Mrozowicz

Dziennikarka i redaktorka specjalizująca się w tematyce show-biznesowej i modowej. Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Rzeszowskim. Śledzi światowe wybiegi, czerwone dywany i media społecznościowe gwiazd. Pasjonuje się świadomą modą i lokalnym rzemiosłem. W "CIAO!" pisze o trendach i show-biznesie.