„Scream” najdroższym teledyskiem w historii. Kosztował 7 mln dolarów. Dlaczego aż tyle?
Ma niespełna pięć minut, powstał ponad 30 lat temu, a jego budżet do dziś robi ogromne wrażenie. Teledysk do „Scream” Michaela Jacksona i jego młodszej siostry Janet Jackson kosztował około 7 mln dolarów, dzięki czemu zapisał się w historii popkultury. Skąd wzięła się tak astronomiczna kwota? Za futurystyczną wizją stała rozbudowana produkcja, kosztowne scenografie, efekty specjalne i duża ekipa.
„Scream” był odpowiedzią Michaela Jacksona na medialną presję
„Scream” ukazał się w 1995 roku i był wyjątkowym wydarzeniem już ze względu na spotkanie Michaela i Janet Jacksonów. Rodzeństwo połączyło siły muzycznie, a do utworu powstał widowiskowy, czarno-biały teledysk w reżyserii Marka Romanka.
Akcja klipu rozgrywa się na futurystycznym statku kosmicznym oddalającym się od Ziemi. Michael i Janet przebywają w minimalistycznych, sterylnych wnętrzach, ćwiczą, tańczą i niszczą otaczające ich przedmioty. W obrazie pojawiają się również inspiracje japońską sztuką i anime.
„Scream” opowiada o presji, poczuciu niesprawiedliwości i frustracji związanej z zainteresowaniem mediów.
„Mam już dość niesprawiedliwości, mam już dość spisków, kłamstwa są obrzydliwe. Poniżają mnie, muszę się z tego jakoś podnieść”.
Utwór był odczytywany w kontekście medialnego kryzysu, z którym Michael Jackson mierzył się po oskarżeniach z 1993 roku. Sprawa cywilna zakończyła się ugodą, która nie stanowiła rozstrzygnięcia co do prawdziwości zarzutów.
„Scream” kosztował 7 mln dolarów. Na co wydano tak ogromne pieniądze?
Budżet teledysku wyniósł około 7 mln dolarów. W połowie lat 90. kwota ta miała znacznie większą siłę nabywczą niż obecnie.
Jednym z powodów tak wysokich kosztów była skala produkcji. Futurystycznego świata znanego z gotowego klipu nie stworzono wyłącznie przy pomocy komputera. Na potrzeby nagrania przygotowano rozbudowane scenografie i rekwizyty tworzące wnętrza statku kosmicznego.
W publikowanych na przestrzeni lat zestawieniach kosztów produkcji pojawiały się informacje, że kilka milionów dolarów pochłonęły same scenografie i rekwizyty. Znaczne kwoty miały zostać przeznaczone również na kostiumy, oświetlenie oraz efekty specjalne.
Do tego dochodziły wynagrodzenia ekipy, choreografia, charakteryzacja, montaż i postprodukcja. Wszystko po to, aby niespełna pięciominutowy klip wyglądał jak fragment wysokobudżetowego filmu science fiction.
W 1995 roku takich efektów nie robiło się tak jak dziś
Znaczenie miał również moment, w którym powstawał „Scream”. W połowie lat 90. twórcy w znacznie większym stopniu niż obecnie polegali na fizycznych dekoracjach, efektach wykonywanych na planie i ówczesnych technikach postprodukcji.
czytaj także:
Twórcy „Scream” nie zdecydowali się przy tym na prostą realizację. Poszczególne pomieszczenia statku otrzymały odrębne scenografie, a klip wypełniono efektami i szybko zmieniającymi się ujęciami.
Paradoksalnie gotowy teledysk jest czarno-biały i wizualnie sprawia wrażenie minimalistycznego. Za tą estetyką kryła się jednak niezwykle rozbudowana produkcja.
„Scream” zdobył Grammy i przeszedł do historii
„Scream” zdobył również uznanie branży muzycznej. Teledysk otrzymał 11 nominacji do MTV Video Music Awards, zwyciężając w trzech kategoriach. Zdobył także Grammy za najlepszy krótkometrażowy teledysk muzyczny.
Za kamerą stanął Mark Romanek, który współpracował również z takimi artystami jak Madonna czy Fiona Apple, a później wyreżyserował film „Zdjęcie w godzinę” z Robinem Williamsem.
„Scream” trafił także do Księgi rekordów Guinnessa jako najdroższy teledysk.
Ponad trzy dekady od premiery „Scream” pozostaje symbolem czasów, w których teledysk mógł być produkcją realizowaną z budżetem porównywalnym z filmem. W przypadku Michaela i Janet Jacksonów niespełna pięć minut materiału kosztowało około 7 mln dolarów.
powiązane artykuły:
Dziennikarka z pasją do popkultury i show-biznesu. Absolwentka dziennikarstwa na UKSW w Warszawie. Śledzi życie gwiazd, trendy w social mediach i najważniejsze wydarzenia ze świata rozrywki. Obecnie mieszka w Norwegii, dlatego szczególnie bliskie są jej skandynawska kultura i literatura. Miłośniczka oscarowego kina. Na łamach "CIAO!" pisze o tym, co najgorętsze, z lekkim piórem i wyczuciem tematu. Zodiakalna Ryba.




