Konferencja prasowa z chirurgami, którzy ratowali rannych w Krakowie. Ujawnili dramatyczne kulisy
Zwyczajny rodzinny obiad przerwały odgłosy strzałów. Dwaj krakowscy chirurdzy bez wahania ruszyli na pomoc rannym. Później podjęli decyzję, która mogła przesądzić o życiu jednego z policjantów.
Chirurdzy z Krakowa usłyszeli strzały. Chwilę wcześniej byli na rodzinnym obiedzie
Prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak, chirurdzy pracujący na co dzień w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie, nie spodziewali się, że sobotnie popołudnie zakończy się dramatyczną walką o ludzkie życie. Jeszcze chwilę wcześniej spędzali czas z rodzinami. Po wspólnym obiedzie pożegnali się przed restauracją. Wtedy rozległy się strzały.
Dr Mateusz Wierdak opowiedział o pierwszych sekundach po usłyszeniu niepokojących odgłosów. Sytuacja rozwijała się błyskawicznie, a świadkowie nie wiedzieli jeszcze, jak poważne niebezpieczeństwo pojawiło się w centrum miasta.
To była kwestia sekund. Usłyszeliśmy strzały. Mój syn zwrócił uwagę, że ludzie do siebie strzelają i upadają na ziemię – relacjonował lekarz.
Chirurdzy nie zamierzali pozostawać obojętni. Kiedy strzały ustały, ruszyli w kierunku miejsca, z którego dochodziły odgłosy. Wiedzieli, że mogą tam znajdować się ranni ludzie, którzy potrzebują natychmiastowej pomocy.
Skoro są strzały, to prawdopodobnie są też ofiary – pomyśleli.
W ciągu kilku chwil z rodzinnego spotkania trafili w sam środek dramatycznych wydarzeń. Nie mieli pewności, czy zagrożenie minęło, ani czy w pobliżu nie znajduje się kolejny uzbrojony napastnik.
Tak znaleźliśmy się w samym oku cyklonu – przyznali.
Na miejscu strzelaniny panował ogromny chaos
Kiedy lekarze dotarli na miejsce, zastali scenę, której nie dało się łatwo zrozumieć. Wokół znajdowali się ranni, policjanci i osoby próbujące zorientować się w sytuacji. Pojawiały się sprzeczne informacje dotyczące liczby napastników. Początkowo nie było też jasne, kto brał udział w ataku, a kto został poszkodowany.
Prof. Michał Pędziwiatr wspominał, że wygląd jednej z osób dodatkowo utrudniał rozpoznanie sytuacji.
Gdy tam dotarliśmy, nie wiedzieliśmy, kto jest kim. Zamachowiec wyglądał jak antyterrorysta. Widzieliśmy dwóch rannych policjantów, jednego mężczyznę w stroju taktycznym i osobę z raną twarzy. Nie widzieliśmy żadnych zamaskowanych bandytów, stąd nasza początkowa konsternacja – opowiadał.
Lekarze podkreślili, że nie byli jedynymi osobami, które ruszyły na pomoc. Na miejscu znajdowali się również funkcjonariusze i przypadkowi przechodnie, którzy zaangażowali się w ratowanie poszkodowanych.
Funkcjonariusze pojawili się tam w tym samym czasie co my. Byli też inni przechodnie, którzy zaangażowali się w pomoc – zaznaczył dr Wierdak.
Gdy chirurdzy przedstawili się policjantom, ci umożliwili im podjęcie działań medycznych. Funkcjonariusze skupili się na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, a lekarze zajęli się rannymi.
Chirurdzy walczyli o życie postrzelonego policjanta
Szczególnie dramatyczna sytuacja dotyczyła jednego z policjantów. Jego obrażenia były bardzo rozległe, a stan wymagał natychmiastowej pomocy. Prof. Michał Pędziwiatr nie ukrywał, jak poważny był charakter ran.
Dostał prawdopodobnie z dwóch metrów z karabinu. Każdy, kto zna takie urazy, ten wie, że to jest po prostu miazga – mówił chirurg.
Lekarze nie dysponowali pełnym wyposażeniem szpitalnego oddziału ratunkowego. Musieli działać w warunkach polowych, wykorzystując między innymi apteczkę z radiowozu. Najważniejsze było opanowanie krwawienia i zabezpieczenie rannego przed dalszym pogorszeniem stanu zdrowia.
Profesor szczególnie mocno podkreślił rolę swojego kolegi, dr. Mateusza Wierdaka. To właśnie on miał wykonać czynności, które mogły przesądzić o tym, czy ciężko ranny funkcjonariusz doczeka przyjazdu karetki.
Chciałbym powiedzieć wszystkim, że gdyby Mateusz Wierdak nie zaopatrzył policjanta, który obezwładnił napastnika – gdyby bez zabezpieczenia i rękawiczek nie uciskał mu krwawiącej rany i nie upchał gazików do otwartej klatki piersiowej – ten człowiek nie doczekałby przyjazdu karetki! Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Jeśli ktoś uratował mu życie, to na pewno on – podkreślił prof. Pędziwiatr.
Chirurdzy podjęli ważną decyzję dotyczącą transportu policjanta
Jednym z najważniejszych momentów akcji okazał się transport najciężej rannego funkcjonariusza. Kiedy na miejscu pojawiły się karetki, należało zdecydować, do którego szpitala powinien trafić każdy z poszkodowanych.
W takich sytuacjach znaczenie ma nie tylko odległość, ale przede wszystkim rodzaj obrażeń i możliwości konkretnej placówki. Lekarze wiedzieli, że w przypadku ciężko rannego policjanta kluczowy może być dostęp do specjalistycznego leczenia.
Prof. Michał Pędziwiatr przyznał, że nie zgodzili się na rozwiązanie, które mogłoby oznaczać przewiezienie funkcjonariusza do najbliższego szpitala bez odpowiedniego zaplecza specjalistycznego.
czytaj także:
My jednak uparliśmy się jak osły, żeby tego najciężej rannego policjanta przewieźć bezpośrednio do szpitala z oddziałem torakochirurgii i kardiochirurgii – wyjaśnił.
Chirurg skontaktował się z placówką i uzyskał informację, że przygotowywany jest dodatkowy blok operacyjny. W jego ocenie właśnie tam funkcjonariusz miał otrzymać najlepszą pomoc w związku z charakterem odniesionych obrażeń.
Zaryzykuję stwierdzenie, że w żadnym innym szpitalu w Krakowie nie zaopatrzyliby go tak dobrze, jak w Szpitalu im. Jana Pawła II – dodał.
To właśnie ta decyzja dotycząca miejsca transportu mogła mieć ogromne znaczenie dla dalszego leczenia policjanta. Lekarze nie ukrywali, że w takich okolicznościach liczyła się każda minuta.
Chirurdzy wrócili do szpitala. „Lekarzem się jest, a nie bywa”
Po zakończeniu działań na miejscu strzelaniny prof. Michał Pędziwiatr i dr Mateusz Wierdak nie wrócili od razu do domów. Obaj udali się do swojego macierzystego szpitala, pozostając gotowi do dalszej pracy.
Lekarzem się jest, a nie bywa, proszę państwa – powiedział prof. Pędziwiatr.
Chirurdzy zdementowali jednocześnie doniesienia, jakoby osobiście operowali którąkolwiek z ofiar strzelaniny. Ich rola polegała na udzieleniu pierwszej pomocy na miejscu zdarzenia i wsparciu rannych przed transportem do szpitali.
Obaj zwrócili również uwagę na postawę policjanta, który obezwładnił napastnika. W ich ocenie to właśnie jego reakcja mogła zapobiec kolejnym ofiarom.
Głównym bohaterem, któremu należą się największe podziękowania, jest policjant, który obezwładnił zamachowca. Dokonał tego mimo rozległej rany klatki piersiowej! Wykazał się niesamowitym heroizmem – podkreślił dr Wierdak.
Lekarz zwrócił uwagę, że gdyby funkcjonariusz nie zatrzymał napastnika, zagrożenie mogłoby dotknąć kolejne osoby znajdujące się w pobliżu.
Gdyby tego nie zrobił, zamachowiec mógłby ruszyć dalej w naszą stronę. Następnymi ofiarami moglibyśmy być my lub nasze rodziny – dodał.
Lekarze pomogli również podejrzanemu. „Dla nas to jest pacjent”
W rozmowie poruszono również kwestię pomocy udzielonej mężczyźnie podejrzewanemu o przeprowadzenie ataku. Chirurdzy podkreślili, że w ich zawodzie nie ma miejsca na ocenianie pacjenta przez pryzmat tego, co zrobił lub o co jest podejrzewany.
Dla nas to nie jest sprawca, dla nas to nie jest ofiara – dla nas to jest pacjent. Kwestię winy pozostawiamy odpowiednim organom – zaznaczył prof. Pędziwiatr.
To stanowisko wynika z zasad lekarskiej etyki. Zadaniem medyków jest ratowanie zdrowia i życia każdej osoby wymagającej pomocy. Odpowiedzialność za ustalenie przebiegu zdarzeń i ocenę winy należy natomiast do organów ścigania oraz wymiaru sprawiedliwości.
Chirurdzy pozostają ostrożni w ocenie skutków dramatycznej akcji. Jak zaznaczyli, rozległe obrażenia oznaczają, że dalszy przebieg leczenia może być trudny, a powrót do zdrowia nie jest przesądzony.
To są olbrzymie urazy. Nie wiemy, czy wszyscy przeżyją. A jeśli przeżyją, to w jakim będą stanie fizycznym i psychicznym. Mamy jednak nadzieję, że wszystko skończy się dobrze – podsumowali.
powiązane artykuły:
Specjalizuje się w tematyce show-biznesowej. Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UKSW w Warszawie. Wcześniej zdobywała doświadczenie jako specjalistka ds. influencer marketingu oraz asystentka twórców internetowych. Pasjonuje się literaturą, recenzuje książki i z zainteresowaniem śledzi najnowsze trendy w branży beauty.





