Przejdź do treści

Książulo wydał fortunę na noc w Arłamowie. Tego się nie spodziewał

Książulo
Książulo FOT. Instagram: Książulo

Książulo od dawna chciał anonimowo sprawdzić jeden z najbardziej rozpoznawalnych luksusowych hoteli w Polsce. Za pierwszym razem nic z tego nie wyszło, bo informacja o jego planowanej wizycie przedostała się do sieci. Tym razem youtuber dopiął swego. Pojawił się w Hotelu Arłamów bez zapowiedzi i zamieszkał w apartamencie prezydenckim. Po przetestowaniu oferty nie ukrywał jednak rozczarowania.

Książulo przyzwyczaił swoich widzów do odwiedzania zarówno niewielkich barów i budek z kebabem, jak i znacznie droższych restauracji. Tym razem razem z ekipą postawił sobie jednak inny cel – chciał sprawdzić, co oferuje luksusowy Hotel Arłamów.

Youtuberowi zależało przede wszystkim na anonimowości. Chciał zobaczyć obiekt takim, jakim widzą go zwykli goście, bez specjalnych przygotowań związanych z wizytą popularnego twórcy. Poprzednia próba nie doszła do skutku właśnie dlatego, że informacja o jego przyjeździe wyciekła.

Za drugim razem plan się powiódł. Książulo zameldował się w apartamencie prezydenckim, którego cena w zależności od terminu może sięgać nawet 9-10 tys. zł za dobę.

Książulo wynajął apartament prezydencki. „Czuć trochę czas”

Pierwsze wrażenie nie było złe. Książulo zwrócił uwagę przede wszystkim na ogromną przestrzeń i widok rozciągający się z apartamentu.

Duże to jest. Robi wrażenie przestrzeń. Na pewno się tu nie będziemy dusić. Jeśli przyjeżdża rzeczywiście jakiś prezydent, to na pewno ma dużo miejsca – ocenił.

Więcej zastrzeżeń miał do wystroju. Jego zdaniem po wnętrzu było już widać upływ czasu.

Wnętrze jest takie trochę już… Czuć trochę czas – stwierdził.

Znacznie większe rozczarowanie przyszło jednak później. Goście apartamentu mieli dostęp do specjalnej strefy VIP. Książulo spodziewał się, że przy cenie pokoju będzie to jeden z mocniejszych punktów oferty.

Po zobaczeniu dostępnego jedzenia szybko zmienił zdanie.

No powiem wam, bida, nie? (…) Nie chcę wyjść na jakiegoś buca czy coś, ale to za mało oferuje, żeby w ogóle o tym wspominać przy zameldowaniu do takiego pokoju – podsumował.

To był dopiero początek jego problemów z hotelową gastronomią.

Książulo przetestował jedzenie w Arłamowie. Padły mocne słowa

Kolejnym etapem testu był room service. Książulo zamówił między innymi fondant czekoladowy. Już wygląd deseru wzbudził jego wątpliwości.

No wygląda to jak jakaś babka, a nie fondant. Kurde, no nie zaskoczę was. Wygląda średnio – komentował.

Nie zachwyciły go również nuggetsy. Ocenił je jako suche zarówno w środku, jak i na zewnątrz.

Najostrzejsza recenzja pojawiła się jednak podczas wizyty w hotelowej restauracji. Książulo zamówił spaghetti bolognese z menu dla dzieci. Po spróbowaniu sosu nie krył zaskoczenia jego smakiem.

Obrzydliwy jest ten sos. Nigdy nie jadłem karmy dla psów ani dla kotów. (…) Bardzo dziwne jest to mięso. No to wali jakimiś, nie wiem czy podrobami, czy czymś takim. Tragiczny posmak – stwierdził.

Problematyczny okazał się również oscypek. Towarzyszący Książulowi Mualan miał trudności nawet z jego przekrojeniem i porównał ser do „skamieliny”.

Nie wszystko zostało jednak ocenione negatywnie. Poranne śniadanie w formie bufetu wypadło znacznie lepiej i Książulo uznał je za całkiem smaczne. Nie wystarczyło to jednak, aby zmienił ogólną ocenę pobytu.

Książulo podsumował Hotel Arłamów. „Przepalanie pieniędzy”

Po sprawdzeniu apartamentu, strefy dla gości VIP, room service’u, restauracji i śniadania Książulo pokusił się o podsumowanie całej wizyty.

Największym problemem była dla niego relacja między ceną pobytu a ofertą gastronomiczną. Zwrócił uwagę, że za jedzenie zamawiane do pokoju trzeba dodatkowo zapłacić, a jego ceny również nie należą do najniższych.

Ja szczerze jestem załamany, bo gdyby nie room service, za który dopłacamy (…) to w hotelu, w którym za noc niektóre pokoje, takie jak nasz, czasami kosztują 9 czy 10 000 zł, no to przychodzicie i nie macie co zjeść – ocenił.

Na koniec wydał również jednoznaczny werdykt dotyczący najdroższego pokoju:

Ogólnie uważam, że apartament prezydencki to raczej przepalanie bezsensowne pieniędzy – podsumował Książulo.

Udostępnij:
Sebastian Kaniewski
Sebastian Kaniewski

Dziennikarz i wydawca od ponad dekady związany z mediami internetowymi. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W pracy najchętniej poluje na tematy, którymi za chwilę będzie żył internet. Śledzi świat gwiazd, telewizji i mediów społecznościowych. Jego drugą wielką pasją jest sport – przede wszystkim piłka nożna i tenis. Uwielbia podróże, odkrywanie nowych miejsc i poznawanie świata od kuchni.

Powiązane tematy: