Przejdź do treści

Christina Applegate przez lata żyła z błędną diagnozą. Leczono ją na chorobę, której nie miała

Christina Applegate po latach walki z chorobą usłyszała, że postawiona jej wcześniej diagnoza była błędna. Aktorka nie ukrywa jednak, że wcale nie przyniosło jej to ulgi; wręcz przeciwnie. Sytuacja znów wywróciła jej życie do góry nogami.

Christina Applegate
Christina Applegate FOT. YouTube

Christina Applegate od lat otwarcie mówiła o swoich zdrowotnych problemach i tym, jak mocno wpłynęły one na jej codzienność. Teraz ujawniła, że lekarze mieli się pomylić, a ona sama wróciła do punktu, w którym nie wie, co naprawdę dzieje się z jej organizmem.

Christina Applegate usłyszała, że diagnoza była błędna

Aktorka przypomniała, że jeszcze w 2021 roku usłyszała diagnozę stwardnienia rozsianego. Przez kolejne miesiące dzieliła się z fanami fragmentami swojej walki, wycofała się z pracy zawodowej i zaczęła poruszać się na wózku. Wraz z Jamie-Lynn Sigler prowadziła nawet podcast „MeSsy”, w którym obie poruszały temat życia ze stwardnieniem rozsianym.

Tym większym zaskoczeniem okazała się dla niej niedawna wizyta u lekarki. Applegate usłyszała, że wcale nie ma stwardnienia rozsianego, ale wiadomość ta nie przyniosła jej upragnionej ulgi.

Weszła do mojego pokoju i powiedziała: „Gratulacje, nie masz stwardnienia rozsianego”. Wcale się nie cieszyłam. Wszyscy inni byli tacy szczęśliwi… Ale to nie jest tak, że dowiadujesz się o błędnej diagnozie i nagle czujesz się lepiej. Nie poczułam się lepiej! Jeśli już, to jest gorzej. Wróciłam do punktu wyjścia, w którym nie wiem, co się ze mną dzieje – powiedziała Christina Applegate.

Christina Applegate nadal zmaga się z bólem i ograniczeniami

Gwiazda podkreśliła, że mimo nowych informacji wciąż odczuwa fizyczny ból i ma trudności z poruszaniem się. Jak zaznaczyła, nadal musi korzystać z wózka inwalidzkiego podczas wizyt lekarskich, bo nie jest w stanie samodzielnie przejść z samochodu do gabinetu.

Przeszłam przez wielką depresję. Straciłam wszystko. Straciłam pracę. Straciłam… przepraszam. Co mówi się komuś, kto żył z tym przez sześć lat? Boże, tak bardzo mi przykro, bo to zatrzymało moje życie. Wciąż muszę używać wózka inwalidzkiego, kiedy udaję się do gabinetu lekarskiego. Nie potrafię przejść z samochodu do pokoju. Wciąż w tym tkwię. Nic magicznego się nie wydarzyło, kiedy lekarka powiedziała: „Nie masz stwardnienia rozsianego”. Nic magicznego się nie stało – dodała aktorka.

Jej wyznanie pokazuje, że nawet wiadomość o błędnej diagnozie nie musi oznaczać końca problemów. W przypadku Applegate to dopiero początek kolejnego etapu poszukiwania odpowiedzi na pytanie, co naprawdę stoi za jej dolegliwościami.

Udostępnij:
Krzysztof Nowak
Krzysztof Nowak

Dziennikarz i absolwent Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Doświadczenie zdobywał w redakcjach informacyjnych i rozrywkowych. Pasjonuje się kinem, szczególnie thrillerami psychologicznymi, popkulturą i siatkówką. Miłośnik podróży, który odwiedził już 38 krajów.