Co się stało z pieniędzmi ze zbiórki Łatwoganga? Cancer Fighters wydała oświadczenie
Rekordowa zbiórka Łatwoganga i Bedoesa 2115 miała być przede wszystkim wielkim gestem solidarności z dziećmi walczącymi z nowotworami. Po publikacji „Rzeczpospolitej” wokół Cancer Fighters pojawiły się jednak pytania dotyczące funkcjonowania fundacji. Organizacja właśnie odpowiedziała na zarzuty, a do sprawy odniósł się również sam Łatwogang. Co dokładnie przekazano?
Cancer Fighters pod lupą po publikacji „Rzeczpospolitej”
W kwietniu internet żył dziewięciodniowym streamem Łatwoganga, podczas którego zbierano pieniądze dla podopiecznych Cancer Fighters. Ostatecznie akcja przyniosła 292,7 mln zł, stając się rekordową zbiórką w historii polskiego internetu.
Po kilku miesiącach „Rzeczpospolita” przyjrzała się jednak finansowym i personalnym powiązaniom fundacji ze spółką Boxing Challenge, odpowiedzialną za organizację charytatywnych gal bokserskich. Dziennik zwrócił uwagę m.in. na fakt, że jej prezes Jakub Michalski był wcześniej również dyrektorem zarządzającym Cancer Fighters oraz prowadził agencję PR współpracującą z fundacją.
W publikacji pojawiły się też pytania o koszty działalności Boxing Challenge. Spółka w 2025 roku wypłaciła swojemu prezesowi 218,2 tys. zł brutto, a sama nie zatrudniała pracowników.
Fundacja wydała oświadczenie. Zapadła konkretna decyzja
Cancer Fighters postanowiła odnieść się do sprawy. Fundacja przyznała, że łączenie kilku funkcji przez jedną osobę może budzić wątpliwości, ale podkreśliła, że sytuacja została rozwiązana już wcześniej.
„Nie wszystkie te decyzje były dobre. Zgadzamy się, że pełnienie trzech funkcji przez jedną osobę może budzić wątpliwości. Sami to dostrzegliśmy i sami już rok temu rozwiązaliśmy tę sytuację” – przekazano w oświadczeniu. Jak wyjaśniono, we wrześniu 2025 roku Jakub Michalski przestał pełnić funkcję dyrektora fundacji. Organizacja zaznaczyła również, że nie pobierał za tę funkcję wynagrodzenia.
Fundacja odniosła się także do kwestii współpracy z firmami związanymi z Michalskim. W oświadczeniu podkreślono, że jako dyrektor nie zlecał on swoich firmom żadnych zadań. Cancer Fighters wyjaśniło, kto podejmował decyzje w tej sprawie.
czytaj także:
Chcemy też wyraźnie doprecyzować, że Jakub Michalski nigdy jako dyrektor Fundacji nie zlecał swoim firmom jakichkolwiek zadań. Decyzję o wyborze podmiotów, z którymi Fundacja współpracowała, podejmował zarząd Fundacji – przekazano.
Na tym jednak nie koniec. Fundacja poinformowała o likwidacji Boxing Challenge i rezygnacji z organizacji kolejnej gali bokserskiej. Jak tłumaczy, po sukcesie akcji „Diss na raka” chce skoncentrować się na bezpośrednim wsparciu polskiej onkologii.
Co z pieniędzmi ze zbiórki Łatwoganga?
W oświadczeniu Cancer Fighters mocno wybrzmiała również kwestia pieniędzy z rekordowej zbiórki. Fundacja ponownie zapewniła, że cała zebrana kwota zostanie przeznaczona na polską onkologię.
Deklarowaliśmy to od początku, ale powtórzymy raz jeszcze. 292 miliony złotych trafią do dzieci chorych na raka. 100 procent kwoty zebranej podczas streamu Łatwoganga i Bedoesa 2115 zostanie przekazane na polską onkologię – przekazano w oświadczeniu.
Fundacja przedstawiła też konkretne liczby dotyczące dotychczasowego wykorzystania pieniędzy. Jak poinformowała, zamknięto zbiórki 323 pacjentów, na które przekazano ponad 30 mln zł. Kolejne 17 mln zł ma trafić do 17 dziecięcych oddziałów onkologicznych. Cancer Fighters zapowiedziało również finansowanie modernizacji trzech klinik w Szczecinie, Olsztynie i Białymstoku. W sumie z akcji „Diss na raka” na pomoc polskiej onkologii przekazano już ponad 100 mln zł.
Fundacja wyjaśniła również, jak podejmowane są decyzje dotyczące wydawania środków. Jak zapewniono, nie odbywa się to jednoosobowo.
Nie podejmujemy tych decyzji sami. Wydanie każdej złotówki konsultowaliśmy z Radą Ekspercką. Zasiadają w niej autorytety w dziedzinie onkologii – podkreślono w oświadczeniu.
Łatwogang reaguje na zamieszanie. „Wszystkie pieniądze ze zbiórki idą dla dzieci”
Do publikacji i oświadczenia fundacji odniósł się również Łatwogang. Influencer udostępnił na Instagramie post z wyjaśnieniami Cancer Fighters i postanowił jasno zaznaczyć, jak sam widzi sprawę.
Wczoraj w internecie zaczęły pojawiać się artykuły z clickbaitowymi nagłówkami sugerującymi, że nie wszystkie pieniądze ze zbiórki pójdą dla dzieci, co nie jest prawdą. Wszystkie pieniądze ze zbiórki idą dla dzieci – napisał.
Jak widać, sprawa nie pozostała obojętna Łatwogangowi. Swoim wpisem influencer jasno opowiedział się za wersją przedstawioną przez Cancer Fighters i odniósł się do pojawiających się wątpliwości dotyczących przeznaczenia pieniędzy ze zbiórki.

powiązane artykuły:
Redaktorka związana z mediami internetowymi od 2021 roku. Specjalizuje się w tematyce lifestyle’owej, szczególnie modzie, urodzie i show-biznesie. Ukończyła studia licencjackie z geografii turystycznej oraz magisterskie na kierunku menedżersko-prawnym. W codziennej pracy pomaga jej natura zodiakalnej Panny, perfekcjonizm i dbałość o szczegóły. Rodowita torunianka.




