Przeprowadziła ostatni wywiad z Amy Winehouse. Po 15 latach zdradziła, co usłyszała od gwiazdy przed śmiercią
Przez 15 lat nikt nie słyszał tej rozmowy. W 2007 roku, gdy Amy Winehouse była u szczytu popularności, dziennikarka Ariel Leve spotkała się z nią w Los Angeles na wywiad dla „The Sunday Times Magazine”. Materiał nigdy nie został opublikowany. Teraz, 15 lat po śmierci piosenkarki, dziennikarka odnalazła stare kasety i ujawniła zaskakujące wyznania artystki o sławie, miłości i własnej przyszłości.
Zaginiony wywiad z Amy Winehouse. Po latach odnalazła dwie kasety
Amy Winehouse zmarła 23 lipca 2011 roku w wieku zaledwie 27 lat. Brytyjska wokalistka, która podbiła świat albumem „Back to Black”, pozostawiła po sobie przeboje, ale również wiele pytań dotyczących swojego życia.
Teraz jej fani mogą poznać niepublikowaną wcześniej rozmowę z 2007 roku. Wywiad przeprowadziła dziennikarka Ariel Leve, która spotkała się z piosenkarką w Los Angeles, gdy ta miała zaledwie 23 lata.
Materiał powstał dla „The Sunday Times Magazine”, ale nigdy nie trafił do czytelników. Przez lata nagrania pozostawały w prywatnym archiwum dziennikarki.
Jak opisała Leve, przełom nastąpił w czerwcu 2026 roku. Otrzymała wówczas wiadomość od redaktorki „The Sunday Times”, z którą nie kontaktowała się od 15 lat. Kobieta spotkała Shane’a O’Neilla, byłego specjalistę od PR Amy Winehouse, który zapytał o losy dawnego wywiadu.
To skłoniło dziennikarkę do przeszukania archiwalnych pudeł.
W końcu znalazła dwie 60-minutowe mikrokasety spięte czerwoną gumką. Musiała jeszcze odszukać odpowiedni magnetofon. Gdy o pierwszej w nocy włożyła do niego nowe baterie i nacisnęła przycisk odtwarzania, ponownie usłyszała głos nieżyjącej już piosenkarki.
Leve przyznała, że było to niezwykłe doświadczenie. Słuchając nagrania samotnie w środku nocy, miała wrażenie, jakby obcowała z duchem przeszłości.
Zwróciła też uwagę na to, jak młodo brzmiała Amy. Wypowiedzi, które w 2007 roku nie wydawały się szczególnie znaczące, po latach nabrały dla niej zupełnie innego wymiaru.
Amy Winehouse wypowiedziała przejmujące słowa. „Gdybym jutro umarła, to spoko”
W chwili przeprowadzania wywiadu Amy Winehouse przeżywała jeden z najważniejszych momentów swojej kariery. Album „Back to Black” przynosił jej międzynarodową sławę, a zainteresowanie mediów rosło z każdym tygodniem.
Sama piosenkarka podchodziła jednak do sukcesu z dużym dystansem.
Właśnie nagrałam album, z którego jestem naprawdę dumna, i gdybym jutro umarła, to spoko – powiedziała podczas rozmowy.
Te słowa brzmią dziś szczególnie poruszająco. Padły bowiem cztery lata przed śmiercią artystki, choć nie ma podstaw, by traktować je jako zapowiedź późniejszej tragedii.
Winehouse przyznała również, że trudno jej uwierzyć, iż ludzie tak bardzo pokochali jej muzykę.
Ludzie podchodzą do mnie i mówią: „Bardzo podoba mi się twój album”, a ja na to: „Nadal wam się to podoba?”. Nie mogę uwierzyć, że ludzie w ogóle tego słuchali.
Ariel Leve zapytała wokalistkę, czy poradziłaby sobie z utratą popularności i odejściem w zapomnienie. Odpowiedź była natychmiastowa.
Tak, tak. Jestem tylko muzykiem, wiesz.
Amy Winehouse o świeżo zawartym małżeństwie. Marzyła o zwyczajnym życiu
Wywiad odbył się zaledwie kilka dni po ślubie Amy Winehouse i Blake’a Fieldera-Civila. Para pobrała się w Miami, zaskakując opinię publiczną. Ceremonia miała wyjątkowo kameralny charakter.
czytaj także:
Piosenkarka wyjaśniła, dlaczego zdecydowali się na ślub bez udziału bliskich.
Zrobiliśmy to dosłownie dla siebie. Byliśmy sami, nie mieliśmy świadków. Zrobiliśmy to razem, bo to było dla nas ważne. Tak, po prostu chodziło o zrobienie czegoś razem.
Choć jej kariera rozwijała się błyskawicznie, Winehouse opowiadała o szczęściu, które odnajdywała w zwyczajnych domowych obowiązkach.
Jestem z mężczyzną, którego kocham i będę mogła się nim opiekować do końca życia. Najszczęśliwsza jestem wtedy, gdy sprzątam dom, gotuję dla mojego faceta i dla przyjaciół.
To wyznanie pokazuje mniej znaną stronę artystki. Za charakterystycznym makijażem, scenicznym wizerunkiem i światową popularnością kryła się młoda kobieta, która marzyła o spokojnym życiu u boku ukochanej osoby.
Małżeństwo Amy i Blake’a nie przetrwało jednak próby czasu. Para rozwiodła się w 2009 roku.
Padło również pytanie o depresję. Dziennikarka wspomina trudne spotkanie
Podczas wywiadu Ariel Leve poruszyła także temat zdrowia psychicznego Winehouse. Zapytała, czy wokalistka przyjmuje leki w związku z depresją, o której wcześniej informowano w mediach.
Artystka stanowczo zaprzeczyła, by w tamtym czasie korzystała z takiego leczenia.
Nie, nigdy nie brałabym leków na nic takiego. Brałam, gdy byłam młodsza. Dla mnie osobiście nie uważam, żeby to było konieczne.
Po latach dziennikarka przyznała, że wywiad nie należał do łatwych. Odniosła wrażenie, że Amy nie chciała w nim uczestniczyć.
To był trudny wywiad, ponieważ widziałam, że Amy wcale nie chciała tam być. Oczywiście teraz, z perspektywy czasu, wszystko, co mówi, jest tak poruszające i tragiczne. Łatwo zapomnieć, że miała wtedy zaledwie 23 lata. – zaznaczyła dziennikarka w wypowiedzi na Instagramie.
Dopiero ponowne odsłuchanie kaset pozwoliło Leve inaczej spojrzeć na tamto spotkanie.
Amy Winehouse nie żyje od 15 lat. Niepublikowane nagranie porusza fanów
Amy Winehouse zmarła 23 lipca 2011 roku w swoim domu w Londynie. Oficjalnie ustalono, że przyczyną śmierci było zatrucie alkoholem. Miała 27 lat.
Pozostawiła po sobie dwa albumy studyjne, „Frank” i „Back to Black”.
Szczególnie przejmujące jest to, że artystka mówiła wówczas w wywiadzie o poczuciu spełnienia, gotowości na utratę sławy i marzeniu o zwyczajnej codzienności. Słuchając jej słów po 15 latach od śmierci, trudno nie myśleć o tym, jak wiele planów i możliwości zostało przedwcześnie przerwanych.
powiązane artykuły:
Dziennikarka i redaktorka specjalizująca się w tematyce show-biznesowej i modowej. Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Rzeszowskim. Śledzi światowe wybiegi, czerwone dywany i media społecznościowe gwiazd. Pasjonuje się świadomą modą i lokalnym rzemiosłem. W "CIAO!" pisze o trendach i show-biznesie.




