Tyle Martirenti zapłaciła za dwie operacje w Turcji. Poprawiła nos i powieki
Marta Rentel (Martirenti) niedawno zdecydowała się na dwie operacje plastyczne w Turcji. Influencerka przeszła korektę nosa oraz plastykę powiek. Teraz w rozmowie z portalem Party zdradziła, ile kosztowały ją zabiegi. Przy okazji wyjaśniła, czy skorzystała z popularnej wśród influencerów współpracy barterowej.
Martirenti przeszła dwie operacje w Turcji. Pokazała efekty zabiegów
Marta Rentel, występująca w mediach społecznościowych pod pseudonimem Martirenti, od lat dzieli się z obserwatorami swoim życiem prywatnym i zawodowym. Nie unika również tematów związanych z wyglądem i medycyną estetyczną. Niedawno poinformowała, że zdecydowała się na wyjazd do Turcji, gdzie poddała się dwóm operacjom. Pierwszą była korekta nosa, a drugą plastyka powiek.
Rentel nie ukrywała, że zależało jej na zmianie wyglądu nosa. Po operacji pokazała w mediach społecznościowych efekty zabiegu. Influencerka relacjonowała również okres rekonwalescencji. W pierwszych dniach po operacji widoczny był obrzęk, który stopniowo zaczął ustępować. Trzeba jednak pamiętać, że ostateczny rezultat korekty nosa ocenia się dopiero po dłuższym czasie.
Co ciekawe, drugi zabieg nie wynikał wyłącznie z chęci poprawienia wyglądu. Jak tłumaczyła Martirenti, zmaga się z wrodzoną wadą powodującą asymetrię oczu. Z tego powodu zdecydowała się także na plastykę powiek. W jej przypadku operacja miała więc, według relacji influencerki, nie tylko wymiar estetyczny, ale również związek z problemem zdrowotnym.
Ile Martirenti zapłaciła za operacje w Turcji? „Kilka tysięcy euro”
Zabiegi medycyny estetycznej wykonywane w Turcji od lat wzbudzają zainteresowanie. Kraj ten jest popularnym kierunkiem turystyki medycznej. Nic więc dziwnego, że po ujawnieniu informacji o operacjach Martirenti pojawiły się pytania dotyczące kosztów. O pieniądze influencerka została zapytana przez dziennikarkę portalu Party.
Ile zapłaciłaś za te dwie operacje? – zapytała reporterka.
Rentel nie zdecydowała się podać dokładnej kwoty, ale zdradziła, że rachunek opiewał na kilka tysięcy euro.
W euro… No, trochę, kilka tysięcy.
Dziennikarka postanowiła upewnić się, czy rzeczywiście chodzi o taką sumę. „Kilka tysięcy euro?” – spytała dziennikarka.
czytaj także:
Kilka tysięcy – potwierdziła Martirenti.
Influencerka nie ujawniła dokładnej ceny poszczególnych operacji ani łącznego rachunku. Nie wiadomo również, czy wspomniana suma obejmowała wyłącznie zabiegi, czy także dodatkowe koszty związane z pobytem w Turcji.
Martirenti zapłaciła za zabiegi z własnej kieszeni. „Nie reklamuję takich rzeczy”
W rozmowie z Party pojawił się również temat współprac reklamowych. Influencerzy często otrzymują propozycje promowania produktów i usług w zamian za wynagrodzenie. W przypadku operacji plastycznych takie współprace potrafią budzić szczególnie duże kontrowersje. Dziennikarka zapytała więc Martirenti, czy za zabiegi zapłaciła sama, czy może zdecydowała się na barter.
Nie robiłaś tego w barterze? Miałaś w ogóle taką propozycję?
Odpowiedź influencerki była jednoznaczna.
Wiesz co, nie. Ja po prostu zapłaciłam, więc jakby nie reklamuję takich rzeczy.
Tym samym Rentel podkreśliła, że operacje sfinansowała samodzielnie i nie traktuje ich jako współpracy reklamowej.

powiązane artykuły:
Dziennikarka i redaktorka specjalizująca się w tematyce show-biznesowej i modowej. Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Rzeszowskim. Śledzi światowe wybiegi, czerwone dywany i media społecznościowe gwiazd. Pasjonuje się świadomą modą i lokalnym rzemiosłem. W "CIAO!" pisze o trendach i show-biznesie.




