Przejdź do treści

Daniel Martyniuk zabrany przez policję. Wyszło na jaw, czego się dopuścił

Daniel Martyniuk miał zostać zabrany przez policję po awanturze w domu na Podlasiu. Viktoria Woroniewska ujawniła kulisy interwencji. Jej relacja nie pozostawia złudzeń co do skali konfliktu.

Daniel Martyniuk
Daniel Martyniuk FOT. KAPIF

Daniel Martyniuk znów wywołał skandal. Viktoria Woroniewska przerwała milczenie

Daniel Martyniuk, syn Zenka Martyniuka, ponownie znalazł się w centrum medialnego zamieszania. Tym razem chodzi o jego konflikt z Viktorią Woroniewską, która przez pewien czas utrzymywała z nim bliską znajomość i próbowała pomóc mu w trudnej sytuacji życiowej.

W połowie października Martyniuk zaczął publikować w mediach społecznościowych materiały dotyczące kobiety. Udostępniał jej zdjęcia, fragmenty prywatnych rozmów oraz nagrania. W swoich wpisach sugerował również, że Viktoria go nęka i składała na jego temat nieprawdziwe zeznania.

Wśród opublikowanych materiałów znalazły się także zdjęcia kobiety w bieliźnie. Woroniewska nie zamierzała pozostawić tych publikacji bez odpowiedzi. Zapowiedziała podjęcie kroków prawnych, a następnie udostępniła nagrania dźwiękowe z awantury, do której – według jej relacji – doszło w domu udostępnionym Martyniukowi.

Na nagraniach słychać podniesione głosy, hałas przypominający tłuczone szkło oraz szczekanie psa. Kobieta oskarżyła syna gwiazdora disco polo o niszczenie wyposażenia nieruchomości. Teraz w rozmowie z „Faktem” opowiedziała, co miało wydarzyć się za zamkniętymi drzwiami.

Zobacz także: Ile Danusia Martyniuk co miesiąc przelewa Danielowi na życie?

Daniel Martyniuk zabrany przez policję. „Demolował dom i szarpał się z telewizorem”

Viktoria Woroniewska wyjaśniła, że zdecydowała się udostępnić Danielowi Martyniukowi dom na Podlasiu, ponieważ ten miał twierdzić, że nie ma gdzie mieszkać.

Początkowo sytuacja nie budziła jej niepokoju. Z czasem jednak zaczęły docierać do niej informacje o hałasach i imprezach organizowanych w nieruchomości.

Kiedy sąsiadka poinformowała ją o kolejnych niepokojących zdarzeniach, Viktoria postanowiła przyjechać na miejsce. To, co miało wydarzyć się później, opisała w rozmowie z dziennikiem.

W nocy obudził mnie hałas dochodzący z parteru. Gdy zeszłam na dół, zobaczyłam, że Daniel ponownie demoluje dom i szarpie się z telewizorem. Zadzwoniłam po ojczyma. Kiedy przyjechał i próbował go uspokoić, Daniel zaczął się z nim szarpać – relacjonowała Woroniewska w rozmowie z „Faktem”.

Według kobiety sytuacja była na tyle poważna, że zdecydowała się wezwać funkcjonariuszy.

Po wielu godzinach awantury, przemocy i niszczenia mienia nie miałam już wyjścia. Wezwałam policję, która zabrała go do izby wytrzeźwień – dodała.

To właśnie według relacji Viktorii interwencja zakończyła się przewiezieniem Daniela Martyniuka do izby wytrzeźwień. Okoliczności tego konkretnego zdarzenia nie zostały w przytoczonym materiale niezależnie potwierdzone przez policję.

Daniel Martyniuk u Mateusza Hładkiego
Daniel Martyniuk u Mateusza Hładkiego
FOT. YouTube

Viktoria Woroniewska ujawniła, co łączyło ją z Danielem Martyniukiem

W rozmowie z „Faktem” kobieta wróciła również do początków znajomości z synem Zenka Martyniuka. Jak wyjaśniła, poznali się wiele lat temu w Wasilkowie pod Białymstokiem. Później przez długi czas nie utrzymywali kontaktu. Martyniuk ponownie odezwał się do niej w grudniu 2025 roku.

W lutym 2026 roku w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie, na którym Daniel siedział obok Viktorii w samochodzie, trzymając bukiet kwiatów i pluszowego misia. Publikacja wywołała spekulacje o ich romansie. Woroniewska stanowczo zaprzeczyła jednak, aby kiedykolwiek byli parą.

Chcę wyraźnie podkreślić, że nigdy nie byliśmy parą. Nie łączyła nas żadna relacja romantyczna – powiedziała.

Kobieta ujawniła również zaskakujące okoliczności powstania nagrania. Jak twierdzi, pojechała wówczas do Amsterdamu, ponieważ Martyniuk miał zostać zatrzymany przez tamtejszą policję i potrzebował pomocy.

Ktoś musiał go odebrać, więc pojechałam mu pomóc – wyjaśniła.

Odniosła się także do prezentów widocznych na filmie.

Kwiaty, które mi wtedy wręczył, były wcześniej przez niego ukradzione, a pluszowego misia wyciągnął ze śmietnika – stwierdziła Woroniewska.

Są to jednak jej twierdzenia, których nie potwierdzono niezależnie w udostępnionych materiałach.

Sprawa Daniela Martyniuka trafiła na policję. Jest oficjalne potwierdzenie

Viktoria Woroniewska przyznała, że przez długi czas nie chciała podejmować kroków prawnych. Liczyła, że konflikt uda się zakończyć bez angażowania służb.

Sytuacja miała zmienić się po kolejnych publikacjach Daniela Martyniuka w mediach społecznościowych.

Nie chodzi mi o pieniądze. Przez długi czas nie chciałam podejmować żadnych kroków prawnych. Liczyłam, że uda się zakończyć tę sprawę spokojnie. Po ostatnich publikacjach i kolejnych pomówieniach uznałam jednak, że granica została przekroczona – powiedziała „Faktowi”.

Kobieta podkreśliła, że najważniejsze jest dla niej bezpieczeństwo własne i rodziny.

Co istotne, policja potwierdziła przyjęcie zawiadomienia dotyczącego publikacji wizerunku i danych osobowych bez zgody zainteresowanej osoby.

Jak przekazała „Faktowi” Komenda Powiatowa Policji w Kartuzach, zawiadomienie wpłynęło 17 października 2026 roku. Funkcjonariusze prowadzą postępowanie w tej sprawie. Adwokat Viktorii zapowiedział również podjęcie odpowiednich kroków prawnych, nie ujawniając na razie ich szczegółów.

Samo przyjęcie zawiadomienia nie oznacza jednak stwierdzenia winy Daniela Martyniuka. Na obecnym etapie część opisywanych zdarzeń opiera się na relacji Woroniewskiej, a ich pełne okoliczności wymagają wyjaśnienia.

Udostępnij:
Krzysztof Nowak
Krzysztof Nowak

Dziennikarz i absolwent Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Doświadczenie zdobywał w redakcjach informacyjnych i rozrywkowych. Pasjonuje się kinem, szczególnie thrillerami psychologicznymi, popkulturą i siatkówką. Miłośnik podróży, który odwiedził już 38 krajów.