Łatwogang szukał pracownika. W sieci wybuchła burza o warunki zatrudnienia
Łatwogang opublikował ogłoszenie o pracę, ale zamiast zainteresowania kandydatów wywołał burzę w sieci. Do dyskusji włączył się Jan Śpiewak.
Łatwogang szukał asystenta. Takie warunki zaproponował
Łatwogang, jeden z popularnych twórców internetowych, szukał osoby do pomocy przy swoich projektach. Ogłoszenie dotyczyło stanowiska asystenta lub asystentki w Warszawie. Choć oferta zakładała stałą współpracę i pełny wymiar czasu pracy, szybko zwróciła uwagę internautów z zupełnie innego powodu. Najwięcej emocji wzbudziły forma zatrudnienia oraz brak konkretnej informacji o pensji.
Ogłoszenie pojawiło się 6 października na portalu Pracuj.pl. Kandydat lub kandydatka mieli wspierać influencera przy realizacji materiałów do mediów społecznościowych. Do obowiązków należało między innymi przygotowywanie rekwizytów, lokalizacji i scenografii, organizowanie nagrań oraz dbanie o to, by plan zdjęciowy był odpowiednio przygotowany.
Praca miała odbywać się w pełnym wymiarze godzin i wymagała dużej dyspozycyjności, również w weekendy. Istotne były samodzielność, dobra organizacja, znajomość mediów społecznościowych oraz prawo jazdy kategorii B. Dodatkowym atutem miało być doświadczenie we współpracy z twórcami internetowymi.
Najwięcej kontrowersji wzbudził jednak zapis o zatrudnieniu. Łatwogang oferował stałą współpracę na podstawie umowy-zlecenia. W ogłoszeniu nie podano również konkretnej kwoty wynagrodzenia.

Jan Śpiewak ostro o Łatwogangu. Padło określenie „Łatwojanuszex”
Do sprawy odniósł się Jan Śpiewak, znany aktywista społeczny. Nie pozostawił suchej nitki na propozycji influencera i nazwał go „Łatwojanuszexem”. To określenie nawiązuje do potocznego słowa „januszex”, którym internauci opisują firmy kojarzone z niekorzystnymi warunkami zatrudnienia.
Krytyka dotyczyła przede wszystkim połączenia pełnego wymiaru pracy, konieczności dyspozycyjności również w weekendy, umowy-zlecenia i braku informacji o wynagrodzeniu. Właśnie te elementy sprawiły, że ogłoszenie zaczęło być szeroko komentowane.
Warto jednak zaznaczyć, że sama umowa-zlecenie nie przesądza automatycznie o naruszeniu prawa. O charakterze zatrudnienia decydują rzeczywiste warunki wykonywania obowiązków, a nie wyłącznie nazwa zawartej umowy.
czytaj także:
Internauci podzieleni. Nie wszyscy poparli krytykę Jana Śpiewaka
Pod publikacjami poświęconymi sprawie pojawiły się bardzo różne opinie. Część komentujących uważała, że brak podanej stawki i umowa-zlecenie przy pełnym etacie to poważny problem. Inni bronili influencera, wskazując, że oferta mogła być skierowana przede wszystkim do studentów, a sama forma zatrudnienia nie musi być niczym nadzwyczajnym.
To jest oferta skierowana typowo dla studentów, że w ofercie nie ma podanej stawki to jest norma – argumentował jeden z internautów.
Śpiewak niech lepiej wy******la… jest nikim! – napisał jeden z komentujących.
Inny użytkownik zwrócił uwagę na działalność charytatywną Łatwoganga i zaapelował o więcej wyrozumiałości:
Ludzie, on pomagał dzieciom, miejcie trochę empatii oraz szacunku.
Dyskusja szybko przestała dotyczyć wyłącznie samego ogłoszenia. Internauci zaczęli spierać się również o to, czy twórcy internetowi powinni być oceniani według takich samych standardów zatrudniania jak tradycyjne firmy.
Ogłoszenie Łatwoganga jest już nieaktualne
Jak wynika z informacji przekazanych przez Pracuj.pl, 4 listopada ogłoszenie wygasło, a pracodawca zakończył przyjmowanie zgłoszeń. Nie wiadomo, czy influencer znalazł już osobę na to stanowisko ani jakie warunki zostały ostatecznie uzgodnione.
Pozornie zwykła oferta pracy wywołała znacznie większą dyskusję, niż można było się spodziewać. Spór o umowę-zlecenie, wynagrodzenie i dyspozycyjność przerodził się w debatę o standardach pracy w świecie influencerów.

powiązane artykuły:
Specjalizuje się w tematyce show-biznesowej. Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UKSW w Warszawie. Wcześniej zdobywała doświadczenie jako specjalistka ds. influencer marketingu oraz asystentka twórców internetowych. Pasjonuje się literaturą, recenzuje książki i z zainteresowaniem śledzi najnowsze trendy w branży beauty.




