Przejdź do treści

Grała ze Świątek i Chwalińską jako dziecko. Po latach ujawniła, co działo się na turniejach

Iga Świątek i Maja Chwalińska już jako dzieci wyróżniały się na tenisowych kortach. Ich dawna rywalka, Dominika Szczotka, wróciła wspomnieniami do juniorskich turniejów. Opowiedziała o zachowaniu obu zawodniczek i zaskakujących różnicach między nimi.

Maja Chwalińska i Iga Świątek
Maja Chwalińska i Iga Świątek FOT. Instagram: Maja Chwalińska

Dziś Iga Świątek i Maja Chwalińska są doskonale znane kibicom tenisa, ale ich talent był widoczny na długo przed rozpoczęciem zawodowych karier. Obie należą do rocznika 2001, podobnie jak Dominika Szczotka, która przed laty rywalizowała z nimi w juniorskich turniejach. Teraz na TikToku opowiedziała, jak zapamiętała przyszłe gwiazdy i dlaczego mecze z nimi były dla pozostałych dziewcząt prawdziwym wyzwaniem.

Iga Świątek już jako dziecko zachowywała się inaczej. „W ogóle z nami się nie bawiła”

Dominika Szczotka przyznała, że w młodości należała do czołowej dziesiątki polskich tenisistek swojego rocznika. Jednak Świątek i Chwalińska były już wtedy poza zasięgiem większości rywalek. Pierwsza zazwyczaj zajmowała najwyższe miejsce w krajowych zestawieniach, a druga plasowała się tuż za nią.

Szczotka poznała Igę podczas mistrzostw Polski w Warszawie, gdy miały około 11–12 lat. Już wtedy zauważyła, że przyszła liderka światowego tenisa podchodziła do sportu zupełnie inaczej niż pozostałe dzieci.

Iga była najlepsza w Polsce i – odkąd ja ją pamiętam – a chyba ją poznałam jak miałyśmy 11-12 lat, na Mistrzostwach Polski w Warszawie, to była już wtedy w pełni profesjonalna zawodniczka, która w ogóle z nami się nie bawiła na turniejach – wspominała.

Jak wyjaśniła, pozostałe dziewczęta spędzały wspólnie czas między meczami, rozmawiały i bawiły się podczas turniejowych weekendów. Świątek miała natomiast zupełnie inny plan dnia.

A Iga ze mną i z naszą ekipą nigdy nie spędzała czasu, bo ona po meczu do domu, do hotelu, na trening, na siłownię… Już wtedy chodziła na siłownię, gdzie ja jeszcze nie wiedziałam, co to jest siłownia – opowiadała Szczotka.

Z kolei Maja Chwalińska chętniej integrowała się z rówieśniczkami. Szczotka wspominała, że po meczach często spędzały razem czas i miały bardzo dobrą relację. Dziś nie utrzymuje już kontaktu z żadną z tenisistek.

Grała z Igą Świątek i Mają Chwalińską. Jednej z nich obawiała się bardziej

Choć Iga Świątek uchodziła za zdecydowanie najlepszą zawodniczkę w swoim roczniku, Dominika Szczotka przyznała, że wolała mierzyć się właśnie z nią niż z Mają Chwalińską.

Powód? Styl gry. Świątek już jako nastolatka stawiała na agresywne uderzenia i dominację w wymianach. Takie podejście prowadziło jednak czasem do niewymuszonych błędów, dzięki którym rywalki mogły zdobywać punkty.

Pomimo tego, że Iga była najlepsza zdecydowanie, to ja wolałam grać z Igą. Przegrywałam i z Igą i z Mają, nigdy mi się z nimi nie udało wygrać – przyznała.

Jej najlepszy wynik przeciwko Świątek to porażka 2:6, 3:6. Szczotka szczególnie zapamiętała techniczne umiejętności przyszłej mistrzyni.

To było niesamowite, że Iga jak miała 12 lat, to grała już drive-volleye. Była jedyną zawodniczką, która w tym wieku to potrafiła – podkreśliła.

Zupełnie inaczej wyglądały spotkania z Chwalińską, która zamiast siłowych uderzeń wykorzystywała rotację, precyzję i cierpliwość.

Maja Chwalińska wygrała z nią 6:0, 6:0. „Obrzydzała wszystkim tenis”

Szczotka szczególnie dobrze zapamiętała swój pierwszy turniej w Kielcach, na który pojechała z ojcem pełniącym funkcję jej trenera. Miała wówczas 11 lat, a jej pierwszą przeciwniczką okazała się Maja Chwalińska.

Przed meczem dowiedziała się, że rywalka spóźni się na kort, ponieważ źle się poczuła i wymiotowała w łazience. Ojciec Szczotki zażartował wówczas, że przeciwniczka pewnie się jej boi.

Kiedy Chwalińska pojawiła się na korcie, była znacznie niższa od Dominiki. Początkowo nic nie zapowiadało więc tak jednostronnego spotkania.

Maja wygrała jednak 6:0, 6:0, nie oddając rywalce ani jednego gema.

Maja grała wtedy, tak jak gra teraz. Lewa ręka, slajsy, skróty, gdzie ja w wieku 11 lat, to ja nie wiedziałam, co to jest slajs – wspominała Szczotka.

Jak podkreśliła, Chwalińska miała niezwykłą umiejętność zmuszania przeciwniczek do błędów. Jej cierpliwa, techniczna gra sprawiała, że nawet dobrze przygotowane zawodniczki traciły pewność siebie.

Maja po prostu obrzydzała wszystkim tenis i tak jest teraz, nic się nie zmieniło. Po prostu zmuszała nas do błędów i słabej gry – stwierdziła z uśmiechem.

Szczotka przyznała, że mecze z Chwalińską bywały tak frustrujące, że rywalki miały ochotę łamać rakiety. Sama czuła się bezradna, ponieważ nie potrafiła zaprezentować swojego normalnego poziomu.

Dominika Szczotka wspomina dawne rywalki. Dziś kibicuje ich karierom

Według Szczotki jedną z niewielu zawodniczek, które potrafiły znaleźć sposób na Chwalińską, była właśnie Iga Świątek. Dzięki mocnym uderzeniom i agresywnej grze mogła przełamywać defensywę koleżanki z rocznika.

Dominika podkreśliła, że obie tenisistki już jako dzieci prezentowały umiejętności, które do dziś pozostają charakterystyczne dla ich stylu gry.

Choć sama zakończyła tenisową przygodę, nadal śledzi losy dawnych rywalek. Szczególnie ciepło wypowiadała się także o Martynie Kubce, z którą spośród trzech wymienionych zawodniczek znała się najlepiej.

Dziś z dystansem i humorem wraca do meczów, które przed laty potrafiły doprowadzić ją do rozpaczy. Nie ukrywa jednak podziwu dla talentu i pracy, dzięki którym jej rówieśniczki dotarły do zawodowego tenisa.

Udostępnij:
Sebastian Kaniewski
Sebastian Kaniewski

Dziennikarz i wydawca od ponad dekady związany z mediami internetowymi. Absolwent dziennikarstwa na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W pracy najchętniej poluje na tematy, którymi za chwilę będzie żył internet. Śledzi świat gwiazd, telewizji i mediów społecznościowych. Jego drugą wielką pasją jest sport – przede wszystkim piłka nożna i tenis. Uwielbia podróże, odkrywanie nowych miejsc i poznawanie świata od kuchni.