Partnerka Łukasza Litewki w „Uwadze” nagłośniła dramat. „Zapłaciła za to własną krwią”
Natalia Bacławska, partnerka zmarłego Łukasza Litewki, nagłośniła historię kobiety, która miała zostać brutalnie pobita podczas próby pomocy zwierzętom. Sprawą zainteresował się program „Uwaga!” TVN, ujawniając szczegóły interwencji.
Partnerka Łukasza Litewki nagłośniła dramat. „To jest ten moment, kiedy człowiek powinien przestać być grzeczny”
Natalia Bacławska, partnerka nieżyjącego posła i społecznika Łukasza Litewki, opublikowała w mediach społecznościowych poruszający wpis dotyczący pobicia kobiety, która próbowała pomóc zwierzętom. Historia szybko zwróciła uwagę internautów, a następnie zainteresowali się nią dziennikarze programu „Uwaga!” TVN.
Bohaterką sprawy jest Natalia Nowak, założycielka fundacji pomagającej zwierzętom. Kobieta zauważyła dwa psy biegające przy ruchliwej drodze. Zamiast pojechać dalej, postanowiła sprawdzić, czy zwierzęta nie potrzebują pomocy i odnaleźć ich właściciela. Jak relacjonowała później w reportażu, włączyła światła awaryjne i powoli jechała za psami, ponieważ zwierzęta wbiegające na jezdnię stwarzały zagrożenie dla siebie i kierowców. Poszukiwania zaprowadziły ją w okolice jednej z posesji.
Na miejscu spotkała kobietę, która zaoferowała pomoc w ustaleniu, do kogo należą błąkające się psy. Podczas rozmowy Natalia usłyszała jednak niepokojące odgłosy innych zwierząt znajdujących się na podwórku. Po przedstawieniu się jako osoba prowadząca fundację zaproponowała pomoc. Według jej relacji właścicielka zaprosiła ją na teren posesji, aby pokazać, że zwierzęta mają zapewnione odpowiednie warunki.
To, co wydarzyło się później, stało się przedmiotem reportażu TVN.
Natalia Nowak opowiedziała o pobiciu. „Uciekałam na bosaka”
W rozmowie z dziennikarzami „Uwagi!” Natalia Nowak opisała warunki, w jakich przebywały zwierzęta. Na podwórku znajdowało się kilka psów. Część poruszała się swobodnie, jeden był przypięty do łańcucha, a duży pies w typie owczarka przebywał w niewielkim kojcu.
Według relacji kobiety zwierzę nieustannie kręciło się w jedną stronę, a w kojcu brakowało budy i legowiska. Kiedy zaczęła interesować się jego sytuacją, atmosfera miała gwałtownie się zmienić.
Zderzyłam się z agresją – opowiedziała Natalia Nowak w programie „Uwaga!”.
Kobieta twierdzi, że została zaatakowana przez mieszkanki posesji. Według jej relacji jedna z nich szarpała ją i przeciągnęła w pobliże psa trzymanego na łańcuchu, próbując go na nią poszczuć. Następnie miało dojść do rękoczynów.
Uciekałam na bosaka przez całe podwórko – wspominała.
Jak opowiedziała, podczas szarpaniny zgubiła buty, a kiedy próbowała wydostać się przez furtkę, jedna z kobiet miała uderzyć jej głową o metalową bramkę. W wyniku zdarzenia straciła fragment zęba. Natalia relacjonowała również, że kobiety ciągnęły ją za włosy i uderzały. Na miejsce wezwano policję oraz pogotowie ratunkowe. Kobieta trafiła do szpitala.
Natalia Bacławska nie kryła emocji. „Ona za swoją decyzję zapłaciła własną krwią”
Historia Natalii Nowak szczególnie poruszyła Natalię Bacławską, która zdecydowała się nagłośnić ją na Instagramie. Partnerka Łukasza Litewki nie kryła oburzenia tym, że osoba próbująca pomóc zwierzętom miała sama paść ofiarą przemocy.
To jest ten moment, kiedy człowiek powinien przestać być grzeczny – rozpoczęła swój wpis.
Bacławska podkreśliła, że sama prawdopodobnie zachowałaby się podobnie, widząc zwierzęta, które mogą potrzebować pomocy. Zwróciła uwagę na odwagę kobiety.
czytaj także:
Ona za swoją decyzję zapłaciła własną krwią – napisała.
W poście zaapelowała również do internautów, aby udostępniali historię i nie pozwolili, by sprawa została zapomniana. Wyraziła też krytyczną opinię o działaniach policji. W rozmowie z reporterami „Uwagi!” Bacławska przyznała, że przygotowanie publikacji było dla niej wyjątkowo trudne.
Musiałam 10 razy robić przerwę i iść na spacer — powiedziała.
Jak wyjaśniła, najbardziej poruszyło ją to, że Natalia Nowak miała zostać pobita właśnie wtedy, gdy chciała przeprowadzić interwencję w obronie zwierząt.
„Uwaga!” ujawniła, co wydarzyło się później. Przeprowadzono kolejną interwencję
Nagłośnienie sprawy przyniosło dalsze działania dotyczące zwierząt przebywających na posesji. Jak poinformowano w reportażu „Uwagi!”, po publikacji Natalii Bacławskiej sytuacją zainteresowała się organizacja zajmująca się ochroną zwierząt. Przeprowadzono kolejną interwencję, tym razem w asyście policji.
W materiale poruszono również problem zagrożeń, z jakimi mierzą się osoby pomagające zwierzętom. Przedstawiciel Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, Filip Wesołowski, przyznał, że podczas interwencji zdarzają się niebezpieczne sytuacje.
Niejednokrotnie byliśmy ganiani z widłami czy siekierami – powiedział.
Zwrócił uwagę, że agresja wobec inspektorów bywa na tyle poważna, iż niektórzy muszą korzystać ze specjalnej odzieży ochronnej. Sama Natalia Nowak, mimo traumatycznych doświadczeń, nie zamierza rezygnować z pomagania zwierzętom.
Absolutnie nie czuję, żeby to mnie zatrzymało – podkreśliła.
Historia nagłośniona przez Natalię Bacławską pokazuje, z jakim ryzykiem mogą wiązać się interwencje podejmowane w obronie zwierząt.
powiązane artykuły:
Dziennikarka i redaktorka specjalizująca się w tematyce show-biznesowej i modowej. Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Rzeszowskim. Śledzi światowe wybiegi, czerwone dywany i media społecznościowe gwiazd. Pasjonuje się świadomą modą i lokalnym rzemiosłem. W "CIAO!" pisze o trendach i show-biznesie.




